czwartek, 17 lipca 2014

Mapa


Mam nadzieję, że chociaż trochę to pomogło.! :D Jeszcze raz przepraszam za brak talentu ale rysowałam to o przed chwilą, czyli około 2 w nocy. :D


Rozdział II

- Ile razy mam Ci powtarzać, że jestem KSIĘCIEM. Jestem mężczyzną, więc nie zwracaj się do mnie "My Lady". - powiedział oburzony chłopak.
- To, że jesteś bogaty zauważyłam po Twoim stroju, zawartości sakiewki i ozdabianym mieczu...A po za tym Twoje imię mówi samo za siebie*, ale wciąż nie wierzę, ze jesteś księciem...co najwyżej szlachcicem.
- Twoje wręcz przeciwnie, dużo gadasz jak na "ciche dziecko"*. - zażartował chłopak.
Dziewczyna zaśmiała się.
- Mogłabyś zwolnić...jestem ranny. To ja powinienem jechać na koniu.
- Masz ranne ramię, a nie nogi, czyli możesz chodzić. Po za tym to mój koń.
- Nie, to mój koń. Ty go po prostu ukradłaś. - oburzył się chłopak.
- No właśnie, czyli teraz jest MÓJ. - Shizuka zaniosła się śmiechem - Tak właściwie to gdzie jechałeś zanim się spotkaliśmy.?
Chłopak zamyślił się. Gdzie on właściwie jechał.? Nie wiedział. Chciał po prostu uciec z zamku. Nie mógł jej tego powiedzieć, przecież został oskarżony o morderstwo.
- Jadę do Amidarii. - odpowiedział po chwili namysłu.
- Chcesz jechać na pustynie.? Po co.? - zapytała zdziwiona dziewczyna.
- Chcę udać się do Królestwa Moore. - skłamał chłopak.
- Rozumiem...pewnie chcesz odwiedzić jakąś rodzinę, My Lady. - powiedziała uśmiechając się przy ostatnich słowach.
Chłopak nie odpowiedział tylko pokiwał głową. Cały czas krzywił się z bólu, ale nie narzekał, ponieważ nie chciał dać Shizuko kolejnego powodu do naśmiewania się z niego.
Po kilku godzinach wędrówki dziewczyna powiedział, że trzeba rozbić obóz. Przynieśli drzewa na opał oraz przygotowali prowizoryczne posłania tzn. rozłożyli liście po przeciwnych stronach ogniska.
- Z okazji, że upolowałam dużo jedzenia - dziewczyna z uśmiechem pokazała na zapasy, które wcześniej skradła Masahiko - nie będziemy dzisiaj głodować, ale one się kiedyś skończą i będziemy musieli polować. Mam nadzieję, że potrafisz to robić, My Lady.
- Oczywiście, że potrafię. - oburzył się chłopak - A po za tym jakie "my".? Chcesz jechać ze mną.? - zapytał poruszony książę.
- Powinieneś być wdzięczny za to, że z Tobą jadę. - powiedziała zmieszana dziewczyna.
Masahiko nie wiedział co odpowiedzieć. Cieszył się, że będzie miał towarzysza, ale nie mógł jej tego powiedzieć. Miałaby kolejny powód do kpin, a i tak miała ich dużo. Po dłuższej chwili milczenia dziewczyna wstała, wyciągając kawałek drewna z ogniska zbliżyła się do księcia.
- Trzeba przypalić ranę, żeby się zagoiła. - powiedziała widząc zdziwienie na twarzy chłopaka. - I założyć porządny opatrunek.
Chłopak nie zaprotestował, ale nie był też do końca przekonany. Posłusznie rozwiązał kawałek szaty, którym przewiązana była rana.
- Musisz zdjąć koszulę...inaczej nie będę mogła dobrze opatrzyć rany. - nakazała Shizuko.
Książę nie był zadowolony tym pomysłem, ale rozebrał się od pasa w górę odsłaniając swój umięśniony tors oraz szerokie ramiona. Dziewczyna zmieszała się delikatnie, ale nie dała tego po sobie poznać. Przyłożyła żarzący się kawałek drewna do ramienia chłopaka i trzymała tak chwilę, na co on zareagował sykiem i stłumionym przekleństwem.
Po skończonym zabiegu dziewczyna owinęła ranę wcześniej oderwanym kawałkiem szaty. Mimo, że z początku bolało dwa razy bardziej niż przed pomocą Shizuko, teraz ból po woli odpuszczał.Rozmawiali jeszcze jakiś czas, a gdy zapadł zmrok natychmiast zasnęli.
Rano zjedli śniadanie i wyruszyli w dalszą podróż. Raz dziennie Shizuko zmieniała opatrunek księcia, a on w zamian nie marudził, że to ona jedzie na koniu. Dużo rozmawiali po drodze i Masahiko dowiedział się, że dziewczyna mieszka w lesie od urodzenia i poszukuje swojego idealnego miejsca, w którym mogłaby spędzic resztę życia. Masahiko opowiadał jej o wadach i zaletach bycia księciem i mieszkania  w zamku. Czarnowłosa opowiedziała nawet chłopakowi jak to się stało, że mieszka w lesie sama.
- Naprawdę, gdy miałaś sześć lat porwały Cię wilki i wychowały.? - książę nie mógł w to uwierzyć.
Dziewczyna zaniosła się śmiechem i z trudem powiedziała.:
- Naprawdę w to uwierzyłeś.? - Shizuko nie mogła przestać się śmiać - No nie wierzę....naprawdę uwierzyłeś...hahahaha..!
- Nie nabijaj się ze mnie. Sądziłem, że mówisz prawdę.! - powiedział oburzony książę.
- Och.. ok...hahaha...już mówię Ci prawdę. - dziewczyna z trudem powstrzymywała śmiech. - Jak miałam dziesięć lat to niechcący oddzieliłam się od rodziny tzn. od swojego klanu i się zgubiłam...od tamtej pory żyję sama.
- Nie szukali się.? - zapytał blondyn.
- A Ciebie szukają.? - odpowiedziała pytaniem Shizuko.
- Ja to inna historia...sam chciałem uciec... - powiedział chłopak.
Dziewczyna uśmiechnęła się, a Masahiko odwzajemnił jej uśmiech. Po chwili milczenia zapytał.:
- Właściwie to ile ty masz lat.?
- Dam się o wiek nie pyta. - żachnęła się dziewczyna.
- Sama powiedziałaś, że nie jesteś damą. Odpowiedz. - nakazał.
- Mam 17 lat...tak mi się wydaję.
- Tak Ci się wydaje.? Nie obchodzisz urodzin.? Ja zawsze miałem wyprawiany bal z okazji urodzin.... Kiedy masz urodziny.?
- Nie wiem dokładnie...ale wiem, że są wtedy, kiedy jest ciepło i wszystkie rośliny dają owoce. - zamyśliła się niebieskooka.
- To znaczy, że twoje urodziny są w lato...to niedługo. - uśmiechnął się chłopak.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech.
- Skoro idziesz do Królestwa Moore...to musimy obejść Góry, przejść całą sawannę Terbii, dojść do Oazy w Amidarii, tam Cię opuszczę i będziesz miał około trzy dni drogi do zamku.
- Jak to.? Nie jedziesz ze mną do zamku.? - zdziwił się książę.
- Ja i zamek.? To się wyklucza...nie nadaję się do zamku, po za tym Oaza jest moim idealnym miejscem...
- Byłaś już tam.? - zaciekawił się chłopak.
- Nie, ale musi tam być pięknie. - rozmarzyła się dziewczyna, a po chwili dodała - A ty ile masz lat, My Lady.?
- Mam 19 lat. W tym roku już miałem urodziny, ale zaproszę Cię na bal z okazji 20. - powiedział chłopak uśmiechając się. - Ale musisz przyjść w sukni.
- Och...w takim razie uszyję już sobie z liści. - zaśmiała się.
- Będziesz wyglądać pięknie...a zwłaszcza jak się nie umyjesz. - powiedział teatralnie zatykając nos.
_ Ej...ty też śmierdzisz. - zaśmiała się Shizuko.
Wędrowali już około cztery dni. Według obliczeń niebieskookiej zostało im trzy dni drogi do Gór Terbijskich. Skończyły się już zapasy, które Masahiko wziął z zamku,więc musieli zacząć polować. Książę potwierdził swoje słowa i upolował dzika, chodź sprawiło mu to trudności.
W drodze powrotnej zebrał trochę jagód i poziomek i  jakieś kolorowe kwiaty. Gdy zbliżał się do obozu schował je w gęstwinach i poszedł do ogniska tylko z dzikiem.
- Możesz być ze mnie dumna. - powiedział z nieukrywaną radością.
- A jednak Ci się udało. - zdziwiła się dziewczyna - Nie żebym w Ciebie wątpiła. - zażartowała.
Gdy już zjedli chłopak podniósł się i poszedł po wcześniej schowane owoce i kwiaty.
- Mam coś dla Ciebie. Nie wiem, kiedy dokładnie są, ale powinnaś coś dostać. To z okazji Twoich urodzin. - powiedział wręczając jej kwiaty i owoce.
Dziewczyna zaśmiała się, żeby ukryć zakłopotanie i zaczerwienione policzki.
- Nie potrzebuję prezentów, ale dziękuję, książę. - powiedziała przyjmując prezent. - Kwiaty zatrzymam, ale poziomkami i jagodami się podzielę.
Siedli przy ognisku i zajadali się owocami. Noce w Misterii były chłodne, więc Shizuko ubrana była w ciuchy, które Masahiko wziął z zamku.
- Nie mogłabym przyjść do Ciebie na bal urodzinowy. - powiedziała po namyśle dziewczyna.
- Aż tak nie lubisz się kąpać.? - zapytał rozbawiony chłopak.
- Nie.! - zaśmiała się - Po prostu nie umiem tańczyć...lepiej wychodzi mi wchodzenie po drzewach...
- Kiedyś Cię nauczę. - powiedział - jeszcze długa droga przed nami.
Dziewczyna oparła się o ramię księcia i ziewnęła.
- Jestem śpiąca.
- Tak.. ja też. - odpowiedział chłopak - chyba musimy iść spać.
Ale Shizuko już tego nie usłyszała, ponieważ zasnęła na jego ramieniu. Masahiko zaśmiał się pod nosem. Delikatnie ułożył dziewczynę na ziemi i położył się obok niej.
Ciekawe co zrobi jak się obudzi. - pomyślał i zasnął.


*Masahiko - (jap. 'po prostu książę')
*Shizuko - (jap. 'ciche dziecko')

*********************************************


Rozdział III pojawi się dopiero za tydzień albo dwa, ale już dzisiaj wrzucam mapę ( przepraszam za brak talentu ), która choć trochę powinna ułatwić wyobrażenie sobie wędrówki. : D
Jak widać romans zaczyna się rozkręcać, ale czeka ich jeszcze wiele niespodzianek. :D nie chcę od razu wszystkiego zdradzać :D Do zobaczenia za tydzień. :D