Mam nadzieję, że chociaż trochę to pomogło.! :D Jeszcze raz przepraszam za brak talentu ale rysowałam to o przed chwilą, czyli około 2 w nocy. :D
Podróż do idealnego świata
"Zrozumieli, że idealny świat jest podróżą, nie miejscem."
czwartek, 17 lipca 2014
Rozdział II
- Ile razy mam Ci powtarzać, że jestem KSIĘCIEM. Jestem mężczyzną, więc nie zwracaj się do mnie "My Lady". - powiedział oburzony chłopak.
- To, że jesteś bogaty zauważyłam po Twoim stroju, zawartości sakiewki i ozdabianym mieczu...A po za tym Twoje imię mówi samo za siebie*, ale wciąż nie wierzę, ze jesteś księciem...co najwyżej szlachcicem.
- Twoje wręcz przeciwnie, dużo gadasz jak na "ciche dziecko"*. - zażartował chłopak.
Dziewczyna zaśmiała się.
- Mogłabyś zwolnić...jestem ranny. To ja powinienem jechać na koniu.
- Masz ranne ramię, a nie nogi, czyli możesz chodzić. Po za tym to mój koń.
- Nie, to mój koń. Ty go po prostu ukradłaś. - oburzył się chłopak.
- No właśnie, czyli teraz jest MÓJ. - Shizuka zaniosła się śmiechem - Tak właściwie to gdzie jechałeś zanim się spotkaliśmy.?
Chłopak zamyślił się. Gdzie on właściwie jechał.? Nie wiedział. Chciał po prostu uciec z zamku. Nie mógł jej tego powiedzieć, przecież został oskarżony o morderstwo.
- Jadę do Amidarii. - odpowiedział po chwili namysłu.
- Chcesz jechać na pustynie.? Po co.? - zapytała zdziwiona dziewczyna.
- Chcę udać się do Królestwa Moore. - skłamał chłopak.
- Rozumiem...pewnie chcesz odwiedzić jakąś rodzinę, My Lady. - powiedziała uśmiechając się przy ostatnich słowach.
Chłopak nie odpowiedział tylko pokiwał głową. Cały czas krzywił się z bólu, ale nie narzekał, ponieważ nie chciał dać Shizuko kolejnego powodu do naśmiewania się z niego.
Po kilku godzinach wędrówki dziewczyna powiedział, że trzeba rozbić obóz. Przynieśli drzewa na opał oraz przygotowali prowizoryczne posłania tzn. rozłożyli liście po przeciwnych stronach ogniska.
- Z okazji, że upolowałam dużo jedzenia - dziewczyna z uśmiechem pokazała na zapasy, które wcześniej skradła Masahiko - nie będziemy dzisiaj głodować, ale one się kiedyś skończą i będziemy musieli polować. Mam nadzieję, że potrafisz to robić, My Lady.
- Oczywiście, że potrafię. - oburzył się chłopak - A po za tym jakie "my".? Chcesz jechać ze mną.? - zapytał poruszony książę.
- Powinieneś być wdzięczny za to, że z Tobą jadę. - powiedziała zmieszana dziewczyna.
Masahiko nie wiedział co odpowiedzieć. Cieszył się, że będzie miał towarzysza, ale nie mógł jej tego powiedzieć. Miałaby kolejny powód do kpin, a i tak miała ich dużo. Po dłuższej chwili milczenia dziewczyna wstała, wyciągając kawałek drewna z ogniska zbliżyła się do księcia.
- Trzeba przypalić ranę, żeby się zagoiła. - powiedziała widząc zdziwienie na twarzy chłopaka. - I założyć porządny opatrunek.
Chłopak nie zaprotestował, ale nie był też do końca przekonany. Posłusznie rozwiązał kawałek szaty, którym przewiązana była rana.
- Musisz zdjąć koszulę...inaczej nie będę mogła dobrze opatrzyć rany. - nakazała Shizuko.
Książę nie był zadowolony tym pomysłem, ale rozebrał się od pasa w górę odsłaniając swój umięśniony tors oraz szerokie ramiona. Dziewczyna zmieszała się delikatnie, ale nie dała tego po sobie poznać. Przyłożyła żarzący się kawałek drewna do ramienia chłopaka i trzymała tak chwilę, na co on zareagował sykiem i stłumionym przekleństwem.
Po skończonym zabiegu dziewczyna owinęła ranę wcześniej oderwanym kawałkiem szaty. Mimo, że z początku bolało dwa razy bardziej niż przed pomocą Shizuko, teraz ból po woli odpuszczał.Rozmawiali jeszcze jakiś czas, a gdy zapadł zmrok natychmiast zasnęli.
Rano zjedli śniadanie i wyruszyli w dalszą podróż. Raz dziennie Shizuko zmieniała opatrunek księcia, a on w zamian nie marudził, że to ona jedzie na koniu. Dużo rozmawiali po drodze i Masahiko dowiedział się, że dziewczyna mieszka w lesie od urodzenia i poszukuje swojego idealnego miejsca, w którym mogłaby spędzic resztę życia. Masahiko opowiadał jej o wadach i zaletach bycia księciem i mieszkania w zamku. Czarnowłosa opowiedziała nawet chłopakowi jak to się stało, że mieszka w lesie sama.
- Naprawdę, gdy miałaś sześć lat porwały Cię wilki i wychowały.? - książę nie mógł w to uwierzyć.
Dziewczyna zaniosła się śmiechem i z trudem powiedziała.:
- Naprawdę w to uwierzyłeś.? - Shizuko nie mogła przestać się śmiać - No nie wierzę....naprawdę uwierzyłeś...hahahaha..!
- Nie nabijaj się ze mnie. Sądziłem, że mówisz prawdę.! - powiedział oburzony książę.
- Och.. ok...hahaha...już mówię Ci prawdę. - dziewczyna z trudem powstrzymywała śmiech. - Jak miałam dziesięć lat to niechcący oddzieliłam się od rodziny tzn. od swojego klanu i się zgubiłam...od tamtej pory żyję sama.
- Nie szukali się.? - zapytał blondyn.
- A Ciebie szukają.? - odpowiedziała pytaniem Shizuko.
- Ja to inna historia...sam chciałem uciec... - powiedział chłopak.
Dziewczyna uśmiechnęła się, a Masahiko odwzajemnił jej uśmiech. Po chwili milczenia zapytał.:
- Właściwie to ile ty masz lat.?
- Dam się o wiek nie pyta. - żachnęła się dziewczyna.
- Sama powiedziałaś, że nie jesteś damą. Odpowiedz. - nakazał.
- Mam 17 lat...tak mi się wydaję.
- Tak Ci się wydaje.? Nie obchodzisz urodzin.? Ja zawsze miałem wyprawiany bal z okazji urodzin.... Kiedy masz urodziny.?
- Nie wiem dokładnie...ale wiem, że są wtedy, kiedy jest ciepło i wszystkie rośliny dają owoce. - zamyśliła się niebieskooka.
- To znaczy, że twoje urodziny są w lato...to niedługo. - uśmiechnął się chłopak.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech.
- Skoro idziesz do Królestwa Moore...to musimy obejść Góry, przejść całą sawannę Terbii, dojść do Oazy w Amidarii, tam Cię opuszczę i będziesz miał około trzy dni drogi do zamku.
- Jak to.? Nie jedziesz ze mną do zamku.? - zdziwił się książę.
- Ja i zamek.? To się wyklucza...nie nadaję się do zamku, po za tym Oaza jest moim idealnym miejscem...
- Byłaś już tam.? - zaciekawił się chłopak.
- Nie, ale musi tam być pięknie. - rozmarzyła się dziewczyna, a po chwili dodała - A ty ile masz lat, My Lady.?
- Mam 19 lat. W tym roku już miałem urodziny, ale zaproszę Cię na bal z okazji 20. - powiedział chłopak uśmiechając się. - Ale musisz przyjść w sukni.
- Och...w takim razie uszyję już sobie z liści. - zaśmiała się.
- Będziesz wyglądać pięknie...a zwłaszcza jak się nie umyjesz. - powiedział teatralnie zatykając nos.
_ Ej...ty też śmierdzisz. - zaśmiała się Shizuko.
Wędrowali już około cztery dni. Według obliczeń niebieskookiej zostało im trzy dni drogi do Gór Terbijskich. Skończyły się już zapasy, które Masahiko wziął z zamku,więc musieli zacząć polować. Książę potwierdził swoje słowa i upolował dzika, chodź sprawiło mu to trudności.
W drodze powrotnej zebrał trochę jagód i poziomek i jakieś kolorowe kwiaty. Gdy zbliżał się do obozu schował je w gęstwinach i poszedł do ogniska tylko z dzikiem.
- Możesz być ze mnie dumna. - powiedział z nieukrywaną radością.
- A jednak Ci się udało. - zdziwiła się dziewczyna - Nie żebym w Ciebie wątpiła. - zażartowała.
Gdy już zjedli chłopak podniósł się i poszedł po wcześniej schowane owoce i kwiaty.
- Mam coś dla Ciebie. Nie wiem, kiedy dokładnie są, ale powinnaś coś dostać. To z okazji Twoich urodzin. - powiedział wręczając jej kwiaty i owoce.
Dziewczyna zaśmiała się, żeby ukryć zakłopotanie i zaczerwienione policzki.
- Nie potrzebuję prezentów, ale dziękuję, książę. - powiedziała przyjmując prezent. - Kwiaty zatrzymam, ale poziomkami i jagodami się podzielę.
Siedli przy ognisku i zajadali się owocami. Noce w Misterii były chłodne, więc Shizuko ubrana była w ciuchy, które Masahiko wziął z zamku.
- Nie mogłabym przyjść do Ciebie na bal urodzinowy. - powiedziała po namyśle dziewczyna.
- Aż tak nie lubisz się kąpać.? - zapytał rozbawiony chłopak.
- Nie.! - zaśmiała się - Po prostu nie umiem tańczyć...lepiej wychodzi mi wchodzenie po drzewach...
- Kiedyś Cię nauczę. - powiedział - jeszcze długa droga przed nami.
Dziewczyna oparła się o ramię księcia i ziewnęła.
- Jestem śpiąca.
- Tak.. ja też. - odpowiedział chłopak - chyba musimy iść spać.
Ale Shizuko już tego nie usłyszała, ponieważ zasnęła na jego ramieniu. Masahiko zaśmiał się pod nosem. Delikatnie ułożył dziewczynę na ziemi i położył się obok niej.
Ciekawe co zrobi jak się obudzi. - pomyślał i zasnął.
*Masahiko - (jap. 'po prostu książę')
*Shizuko - (jap. 'ciche dziecko')
*********************************************
Rozdział III pojawi się dopiero za tydzień albo dwa, ale już dzisiaj wrzucam mapę ( przepraszam za brak talentu ), która choć trochę powinna ułatwić wyobrażenie sobie wędrówki. : D
Jak widać romans zaczyna się rozkręcać, ale czeka ich jeszcze wiele niespodzianek. :D nie chcę od razu wszystkiego zdradzać :D Do zobaczenia za tydzień. :D
- To, że jesteś bogaty zauważyłam po Twoim stroju, zawartości sakiewki i ozdabianym mieczu...A po za tym Twoje imię mówi samo za siebie*, ale wciąż nie wierzę, ze jesteś księciem...co najwyżej szlachcicem.
- Twoje wręcz przeciwnie, dużo gadasz jak na "ciche dziecko"*. - zażartował chłopak.
Dziewczyna zaśmiała się.
- Mogłabyś zwolnić...jestem ranny. To ja powinienem jechać na koniu.
- Masz ranne ramię, a nie nogi, czyli możesz chodzić. Po za tym to mój koń.
- Nie, to mój koń. Ty go po prostu ukradłaś. - oburzył się chłopak.
- No właśnie, czyli teraz jest MÓJ. - Shizuka zaniosła się śmiechem - Tak właściwie to gdzie jechałeś zanim się spotkaliśmy.?
Chłopak zamyślił się. Gdzie on właściwie jechał.? Nie wiedział. Chciał po prostu uciec z zamku. Nie mógł jej tego powiedzieć, przecież został oskarżony o morderstwo.
- Jadę do Amidarii. - odpowiedział po chwili namysłu.
- Chcesz jechać na pustynie.? Po co.? - zapytała zdziwiona dziewczyna.
- Chcę udać się do Królestwa Moore. - skłamał chłopak.
- Rozumiem...pewnie chcesz odwiedzić jakąś rodzinę, My Lady. - powiedziała uśmiechając się przy ostatnich słowach.
Chłopak nie odpowiedział tylko pokiwał głową. Cały czas krzywił się z bólu, ale nie narzekał, ponieważ nie chciał dać Shizuko kolejnego powodu do naśmiewania się z niego.
Po kilku godzinach wędrówki dziewczyna powiedział, że trzeba rozbić obóz. Przynieśli drzewa na opał oraz przygotowali prowizoryczne posłania tzn. rozłożyli liście po przeciwnych stronach ogniska.
- Z okazji, że upolowałam dużo jedzenia - dziewczyna z uśmiechem pokazała na zapasy, które wcześniej skradła Masahiko - nie będziemy dzisiaj głodować, ale one się kiedyś skończą i będziemy musieli polować. Mam nadzieję, że potrafisz to robić, My Lady.
- Oczywiście, że potrafię. - oburzył się chłopak - A po za tym jakie "my".? Chcesz jechać ze mną.? - zapytał poruszony książę.
- Powinieneś być wdzięczny za to, że z Tobą jadę. - powiedziała zmieszana dziewczyna.
Masahiko nie wiedział co odpowiedzieć. Cieszył się, że będzie miał towarzysza, ale nie mógł jej tego powiedzieć. Miałaby kolejny powód do kpin, a i tak miała ich dużo. Po dłuższej chwili milczenia dziewczyna wstała, wyciągając kawałek drewna z ogniska zbliżyła się do księcia.
- Trzeba przypalić ranę, żeby się zagoiła. - powiedziała widząc zdziwienie na twarzy chłopaka. - I założyć porządny opatrunek.
Chłopak nie zaprotestował, ale nie był też do końca przekonany. Posłusznie rozwiązał kawałek szaty, którym przewiązana była rana.
- Musisz zdjąć koszulę...inaczej nie będę mogła dobrze opatrzyć rany. - nakazała Shizuko.
Książę nie był zadowolony tym pomysłem, ale rozebrał się od pasa w górę odsłaniając swój umięśniony tors oraz szerokie ramiona. Dziewczyna zmieszała się delikatnie, ale nie dała tego po sobie poznać. Przyłożyła żarzący się kawałek drewna do ramienia chłopaka i trzymała tak chwilę, na co on zareagował sykiem i stłumionym przekleństwem.
Po skończonym zabiegu dziewczyna owinęła ranę wcześniej oderwanym kawałkiem szaty. Mimo, że z początku bolało dwa razy bardziej niż przed pomocą Shizuko, teraz ból po woli odpuszczał.Rozmawiali jeszcze jakiś czas, a gdy zapadł zmrok natychmiast zasnęli.
Rano zjedli śniadanie i wyruszyli w dalszą podróż. Raz dziennie Shizuko zmieniała opatrunek księcia, a on w zamian nie marudził, że to ona jedzie na koniu. Dużo rozmawiali po drodze i Masahiko dowiedział się, że dziewczyna mieszka w lesie od urodzenia i poszukuje swojego idealnego miejsca, w którym mogłaby spędzic resztę życia. Masahiko opowiadał jej o wadach i zaletach bycia księciem i mieszkania w zamku. Czarnowłosa opowiedziała nawet chłopakowi jak to się stało, że mieszka w lesie sama.
- Naprawdę, gdy miałaś sześć lat porwały Cię wilki i wychowały.? - książę nie mógł w to uwierzyć.
Dziewczyna zaniosła się śmiechem i z trudem powiedziała.:
- Naprawdę w to uwierzyłeś.? - Shizuko nie mogła przestać się śmiać - No nie wierzę....naprawdę uwierzyłeś...hahahaha..!
- Nie nabijaj się ze mnie. Sądziłem, że mówisz prawdę.! - powiedział oburzony książę.
- Och.. ok...hahaha...już mówię Ci prawdę. - dziewczyna z trudem powstrzymywała śmiech. - Jak miałam dziesięć lat to niechcący oddzieliłam się od rodziny tzn. od swojego klanu i się zgubiłam...od tamtej pory żyję sama.
- Nie szukali się.? - zapytał blondyn.
- A Ciebie szukają.? - odpowiedziała pytaniem Shizuko.
- Ja to inna historia...sam chciałem uciec... - powiedział chłopak.
Dziewczyna uśmiechnęła się, a Masahiko odwzajemnił jej uśmiech. Po chwili milczenia zapytał.:
- Właściwie to ile ty masz lat.?
- Dam się o wiek nie pyta. - żachnęła się dziewczyna.
- Sama powiedziałaś, że nie jesteś damą. Odpowiedz. - nakazał.
- Mam 17 lat...tak mi się wydaję.
- Tak Ci się wydaje.? Nie obchodzisz urodzin.? Ja zawsze miałem wyprawiany bal z okazji urodzin.... Kiedy masz urodziny.?
- Nie wiem dokładnie...ale wiem, że są wtedy, kiedy jest ciepło i wszystkie rośliny dają owoce. - zamyśliła się niebieskooka.
- To znaczy, że twoje urodziny są w lato...to niedługo. - uśmiechnął się chłopak.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech.
- Skoro idziesz do Królestwa Moore...to musimy obejść Góry, przejść całą sawannę Terbii, dojść do Oazy w Amidarii, tam Cię opuszczę i będziesz miał około trzy dni drogi do zamku.
- Jak to.? Nie jedziesz ze mną do zamku.? - zdziwił się książę.
- Ja i zamek.? To się wyklucza...nie nadaję się do zamku, po za tym Oaza jest moim idealnym miejscem...
- Byłaś już tam.? - zaciekawił się chłopak.
- Nie, ale musi tam być pięknie. - rozmarzyła się dziewczyna, a po chwili dodała - A ty ile masz lat, My Lady.?
- Mam 19 lat. W tym roku już miałem urodziny, ale zaproszę Cię na bal z okazji 20. - powiedział chłopak uśmiechając się. - Ale musisz przyjść w sukni.
- Och...w takim razie uszyję już sobie z liści. - zaśmiała się.
- Będziesz wyglądać pięknie...a zwłaszcza jak się nie umyjesz. - powiedział teatralnie zatykając nos.
_ Ej...ty też śmierdzisz. - zaśmiała się Shizuko.
Wędrowali już około cztery dni. Według obliczeń niebieskookiej zostało im trzy dni drogi do Gór Terbijskich. Skończyły się już zapasy, które Masahiko wziął z zamku,więc musieli zacząć polować. Książę potwierdził swoje słowa i upolował dzika, chodź sprawiło mu to trudności.
W drodze powrotnej zebrał trochę jagód i poziomek i jakieś kolorowe kwiaty. Gdy zbliżał się do obozu schował je w gęstwinach i poszedł do ogniska tylko z dzikiem.
- Możesz być ze mnie dumna. - powiedział z nieukrywaną radością.
- A jednak Ci się udało. - zdziwiła się dziewczyna - Nie żebym w Ciebie wątpiła. - zażartowała.
Gdy już zjedli chłopak podniósł się i poszedł po wcześniej schowane owoce i kwiaty.
- Mam coś dla Ciebie. Nie wiem, kiedy dokładnie są, ale powinnaś coś dostać. To z okazji Twoich urodzin. - powiedział wręczając jej kwiaty i owoce.
Dziewczyna zaśmiała się, żeby ukryć zakłopotanie i zaczerwienione policzki.
- Nie potrzebuję prezentów, ale dziękuję, książę. - powiedziała przyjmując prezent. - Kwiaty zatrzymam, ale poziomkami i jagodami się podzielę.
Siedli przy ognisku i zajadali się owocami. Noce w Misterii były chłodne, więc Shizuko ubrana była w ciuchy, które Masahiko wziął z zamku.
- Nie mogłabym przyjść do Ciebie na bal urodzinowy. - powiedziała po namyśle dziewczyna.
- Aż tak nie lubisz się kąpać.? - zapytał rozbawiony chłopak.
- Nie.! - zaśmiała się - Po prostu nie umiem tańczyć...lepiej wychodzi mi wchodzenie po drzewach...
- Kiedyś Cię nauczę. - powiedział - jeszcze długa droga przed nami.
Dziewczyna oparła się o ramię księcia i ziewnęła.
- Jestem śpiąca.
- Tak.. ja też. - odpowiedział chłopak - chyba musimy iść spać.
Ale Shizuko już tego nie usłyszała, ponieważ zasnęła na jego ramieniu. Masahiko zaśmiał się pod nosem. Delikatnie ułożył dziewczynę na ziemi i położył się obok niej.
Ciekawe co zrobi jak się obudzi. - pomyślał i zasnął.
*Masahiko - (jap. 'po prostu książę')
*Shizuko - (jap. 'ciche dziecko')
*********************************************
Rozdział III pojawi się dopiero za tydzień albo dwa, ale już dzisiaj wrzucam mapę ( przepraszam za brak talentu ), która choć trochę powinna ułatwić wyobrażenie sobie wędrówki. : D
Jak widać romans zaczyna się rozkręcać, ale czeka ich jeszcze wiele niespodzianek. :D nie chcę od razu wszystkiego zdradzać :D Do zobaczenia za tydzień. :D
środa, 16 lipca 2014
Rozdział I
Jechał już kilka godzin, co jakiś czas zatrzymując się, żeby podziwiać piękne widoki Misterii. Wielohektarowe pola i łąki, rozległe i dzikie lasy,a w oddali olbrzymie Góry Terbijskie.
Po chwili odpoczynku wyruszył przed siebie. Zanim się obejrzał znalazł się w lesie. Musiał być ostrożny, ponieważ był tam sam,a w tych lasach mieszkają łotrzyki, którzy tylko czekają na takich jak on. Jechał szybko z nadzieją. że mu się poszczęści i nikogo nie spotka.Nagle coś śmigło mu przed oczyma. W tym samym momencie jego koń się spłoszył i zaczął wierzgać przednimi kopytami. Masahiko ledwo utrzymał się w siodle. Kiedy uspokoił konia spostrzegł co przed chwilą go tak wystraszyło. W drzewie, na wysokości jego głowy, była wbita strzała. Ale to nie była strzała, jakich używano na zamku. To była strzała ludzi, którzy zamieszkiwali tutejsze lasy. Książę zaczął się rozglądać w poszukiwaniu ludzi, którzy go napadli.
- Wychodź.! - krzyknął - Oddam pieniądze, tylko pozwólcie mi przejechać dalej.
Nagle usłyszał szmer i z drzewa zeskoczyła chuda postać. Leśny człowiek miał potargane czarne włosy sięgające ramion, lnianą, podartą i brudna tunikę przewiązaną paskiem i pomalowaną twarz oraz łuk i strzały w kołczanie umocowanym do pleców. Łuk był naciągnięty, a strzała mierzyła prosto w niego.
- Pieniądze i koń. - powiedział leśny mieszkaniec.
-Ten głos...to nie może być prawda... Ty jesteś dziewczyną. - powiedział książę z nie dowierzaniem. - Co dziewczyna robi tutaj sama.? Jestem Mosahiko, a Ciebie jak zwą.? I przestań we mnie celować. - rozkazał.
- Nie obchodzi mnie twoje imię i nie jestem damą, którą trzeba ratować. Mierzę w Ciebie, żeby Cię okraść, księże.
- Jesteś dziewczyną. Sądzisz, że sobie ze mną poradzisz.? - powiedział chłopak zeskakując z konia i wyjmując miecz z pochwy.
Dziewczyna cofnęła się, ale nie opuściła łuku. Naprężyła go mocniej i przygotowała się do strzału. Chłopak zamachnął się i ruszył na nią z mieczem, wtedy dziewczyna wypuściła strzałę, która trafiła prosto w ramie chłopaka. Miecz wypadł z jego ręki a on jękną z bólu uklęknął. Gdy spojrzał na dziewczynę ta miała już przygotowaną kolejną strzałę i była gotowa do ataku. Jej niebieskie oczy uważnie obserwowały swoja ofiarę.
- Pieniądze i koń. - powtórzyła chłodno.
Ranny nic nie mówić odwiązał sakiewkę z monetami i rzucił ją w stronę dziewczyny. Ta podniosła ją i poszła w stronę konia.
- Miecz pozwolę Ci zatrzymać. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Niezgrabnie wsiadła na konia i zniknęła w gęstwinach lasu. Młody książę był wstrząśnięty tym, że pokonała go dziewczyna. Po za tym został okradziony. Czy ona nie wiedziała kim on jest.? Przecież nazwała go księciem. Musiałą wiedzieć. Chłopak wstał i zataczając się ruszył naprzód. Po krótkiej i wyczerpującej wędrówce zatrzymał się by odpocząć i opatrzyć ranę. Wyszarpnąłwszy wcześniej złamaną krótko przy skórze strzałę urwał kawałek swojej szaty by założyć opatrunek. Gdy tak siedział pod drzewem i usiłował zatrzymać krwawienie usłyszał hałas dochodzący z pobliskich krzaków. Przestraszył się myśli, że to może jacyś łotrzy, którzy nie mając go z czego okraść po prostu go zabiją. Chwycił za miecz, ale nie mogąc go podnieść ranną, prawą ręką niezgrabnie pochwycił go lewą. Przygotowany do obrony czekał na łotrów, ale zamiast nich zobaczył wychodzącego z krzaków dzika. Poczuł ulgę, ze to tylko dzik. Gdy jednak opuścił mierz zwierze zwróciło na niego uwagę. Dzik przypatrywał się księciu i nie spodziewanie ruszył do ataku. Chłopak wyciągnął rękę z mieczem i czekał aż ten wystarczająco się zbliży.
W odległości około 2,5 metrów od niego dzik zatrzymał się i upadł. Dopiero po chwili Masahiko zauważył, ze w ciele dzika tkwiły cztery strzały. chłopak zaczął rozglądać się w poszukiwaniu wybawiciela. Wtedy zobaczył coś co go bardzo zaskoczyło.
- Co ty tu robisz.?
- Chyba powinieneś podziękować. - odparła dziewczyna siedząca na koniu.
- Najpierw mnie okradasz,a teraz chcesz, żebym Ci dziękował.?
- Uratowałam Ci życie...ten dzik mógł Cię zabić.
- Sądzisz, że bym sobie nie poradził.? Po za tym dlaczego wróciłaś.?
- Usłyszałam twój słodki głosik wołający o pomoc i nie mogłam się powstrzymać, żeby Cię nie uratować, My Lady. - powiedziała kłaniając się teatralnie po czym zaniosła się śmiechem.
- Jestem księciem, a nie księżniczką. Już miałem Ci podziękować...Po za tym nie wołałem o pomoc. - żąchnął się chłopak.
Dziewczyna śmiała się tak mocno, że prawie spadła z konia. Popatrzyła na niego swoimi niebieskimi oczyma i uśmiechnęła się szyderczo.
- Taka szarooka blondynka jak ty potrzebuje pomocy. - powiedziała pokazując mu język.
Chłopak naburmuszył się, ale nic nie odpowiedział bo dziewczyna miała rację. Sam, bez konia, jedzenia, pieniędzy, a do tego ranny nie da sobie rady w lesie.
- W takim razie powiedz mi jak masz na imię. Chyba mam prawo znać imię mojego wybawiciela, znaczy wybawicielki. - powiedział z godnością księcia patrząc na nią.
- Shizuko, My Lady.
*****************************
Jeśli przeczytaliście i wam się spodobało to polecajcie znajomym,a przy okazji komentujcie. :D
Motywacji nigdy za mało. :D
Jeśli nowy rozdział nie pojawi się do soboty to dopiero za tydzień lub dłużej ale wtedy pojawi się ich kilka na raz bo wyjeżdżam na wakacje i nie będę miała internetu, ale pomysły zawsze zapisuję najpierw w zeszycie. :D
Zostaw komentarz. :D
Prolog
Jak zwykle nie mógł spać, więc wyszedł z komnaty by po przechadzać się po zamku. Tej nocy spotkał kilka osób ze służby, które kłaniały mu się i pospiesznie odchodziły. Wrócił do swojej komnaty i po około 40 min zasnął. Rano obudziło go zamieszanie na zewnątrz, więc czym prędzej ubrał się i wyszedł sprawdzić co się stało. Kiedy doszedł do Sali Głównej usłyszał podniesione głosy. Wchodząc usłyszał :
- Król umarł, a raczej został zamordowany. Teraz najważniejsze jest ustalenie kto dopuścił się tej zbrodni...Zebrani zamilkli, gdy zobaczyli księcia wchodzącego do sali.
- Ojciec umarł.? - Masahiko nie mógł uwierzyć w to co usłyszał.
Zapadała cisza, którą po chwili przerwała królowa.
- Wiedziałam...to ty go zabiłeś. Od dawna to planowałeś.
Książę nie wiedział co powiedzieć na oskarżenia, które właśnie padły z ust jego matki.
- Chciałeś być królem...co noc chodziłeś po zamku, ale dzisiaj w końcu to zrobiłeś..
- Matko...
- Nie przerywaj mi.! Jesteś mordercą.!
Masahiko nie mógł uwierzyć. Jego własna matka oskarżała go o zabójstwo ojca.
- Przecież mam jeszcze starszego brata. To on będzie teraz królem, a nie ja.
- Chcesz zabić także swojego brata.? - Krzyknęła królowa.
- Oczywiście, że nie.
- Masz ostatnią szansę, żeby się przyznać... Jutro rano będzie miał miejsce twój osąd.
- Co.? Przecież jestem niewinny. Nie zabiłem ojca...
- Zamilcz.!
Na sali panowała całkowita cisza. Nikt oprócz księcia nie zauważył, że oczy jego matki ogarnięte są szaleństwem. Ministrowie zebrani w sali czekali na dalszy rozwój wydarzeń. Masahiko nie czekając dłużej, wyszedł z sali i udał się do swojej komnaty.
Wiedział jak będzie wyglądał jego jutrzejszy osąd. Nie dadzą mu możliwość wytłumaczenia się. Wyrok jest już znany przed rozpoczęciem rozprawy - książę zginie posądzony o królobójstwo lub, gdy sąd będzie łaskawy, zostanie wygnany. Wiedział, że to co robi w tej chwili nie pomoże oczyścić się z zarzutów, ale musiał uciec jak najdalej jeśli nie chciał zginąć. Miał dopiero 19 lat, całe życie było jeszcze przed nim.
Spakował do torby ciuchy na zmianę, poszedł do kuchni, gdzie zjadł szybki posiłek i spakował trochę jedzenia na później. Pieniądze schował do sakwy i przywiązał ją sobie do paska obok miecza. Poszedł do stajni i kazał osiodłać konia. Gdy wierzchowiec był już gotowy Masahiko wyjechał z terenu zamku.
Tak zaczyna się jego podróż do idealnego świata.
**************************************
Proszę komentować, nawet nie wiecie jaka to motywacja. :D
Postaram się umieścić następne rozdziały jak najszybciej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
