środa, 16 lipca 2014

Prolog

Jak zwykle nie mógł spać, więc wyszedł z komnaty by po przechadzać się po zamku. Tej nocy spotkał kilka osób ze służby, które kłaniały mu się i pospiesznie odchodziły. Wrócił do swojej komnaty i po około 40 min zasnął. Rano obudziło go zamieszanie na zewnątrz, więc czym prędzej ubrał się i wyszedł sprawdzić co się stało. Kiedy doszedł do Sali Głównej usłyszał podniesione głosy. Wchodząc usłyszał :
- Król umarł, a raczej został zamordowany. Teraz najważniejsze jest ustalenie kto dopuścił się tej zbrodni...
Zebrani zamilkli, gdy zobaczyli księcia wchodzącego do sali.
- Ojciec umarł.? - Masahiko nie mógł uwierzyć w to co usłyszał.
Zapadała cisza, którą po chwili przerwała królowa.
- Wiedziałam...to ty go zabiłeś. Od dawna to planowałeś.
Książę nie wiedział co powiedzieć na oskarżenia, które właśnie padły z ust jego matki.
- Chciałeś być królem...co noc chodziłeś po zamku, ale dzisiaj w końcu to zrobiłeś..
- Matko...
- Nie przerywaj mi.! Jesteś mordercą.! 
Masahiko nie mógł uwierzyć. Jego własna matka oskarżała go o zabójstwo ojca.
- Przecież mam jeszcze starszego brata. To on będzie teraz królem, a nie ja.
- Chcesz zabić także swojego brata.? - Krzyknęła królowa.
- Oczywiście, że nie.
- Masz ostatnią szansę, żeby się przyznać... Jutro rano będzie miał miejsce twój osąd.
- Co.? Przecież jestem niewinny. Nie zabiłem ojca...
- Zamilcz.!
Na sali panowała całkowita cisza. Nikt oprócz księcia nie zauważył, że oczy jego matki ogarnięte są szaleństwem. Ministrowie zebrani w sali czekali na dalszy rozwój wydarzeń. Masahiko nie czekając dłużej, wyszedł z sali i udał się do swojej komnaty.
Wiedział jak będzie wyglądał jego jutrzejszy osąd. Nie dadzą mu możliwość wytłumaczenia się. Wyrok jest już znany przed rozpoczęciem rozprawy - książę zginie posądzony o królobójstwo lub, gdy sąd będzie łaskawy, zostanie wygnany. Wiedział, że to co robi w tej chwili nie pomoże oczyścić się z zarzutów, ale musiał uciec jak najdalej jeśli nie chciał zginąć. Miał dopiero 19 lat, całe życie było jeszcze przed nim.
Spakował do torby ciuchy na zmianę, poszedł do kuchni, gdzie zjadł szybki posiłek i spakował trochę jedzenia na później. Pieniądze schował do sakwy i przywiązał ją sobie do paska obok miecza. Poszedł do stajni i kazał osiodłać konia. Gdy wierzchowiec był już gotowy Masahiko wyjechał z terenu zamku.
Tak zaczyna się jego podróż do idealnego świata.


**************************************


Proszę komentować, nawet nie wiecie jaka to motywacja. :D
Postaram się umieścić następne rozdziały jak najszybciej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz